Strona główna / Kryminalne / 500 kilogramów metamfetaminy na autostradzie. Policyjna obława w Nakhon Ratchasima

500 kilogramów metamfetaminy na autostradzie. Policyjna obława w Nakhon Ratchasima

FotoL Crimeasia.net

Informacja, która uruchomiła machinę

Późny niedzielny wieczór na autostradzie Motorway 6 nie zapowiadał niczego nadzwyczajnego. Ruch był umiarkowany, a droga – jak wiele razy wcześniej – służyła kierowcom wracającym do domów lub jadącym dalej w głąb kraju. Dla funkcjonariuszy drogówki był to jednak czas wzmożonej czujności.

Wszystko zaczęło się od wiarygodnej informacji operacyjnej, która trafiła do policji drogowej w prowincji Nakhon Ratchasima. Zgłoszenie było konkretne: duży transport krystalicznej metamfetaminy miał zostać przewieziony pickupem przez jeden z kluczowych szlaków komunikacyjnych regionu.


Autostrada jako narkotykowy korytarz

Motorway 6 od dawna znajduje się na radarze służb. To szybka, wygodna trasa, idealna dla przemytników liczących na to, że w nocy wtopią się w ruch i przejadą niezauważeni. Tym razem jednak to policja była krok przed nimi.

Funkcjonariusze z 3. posterunku policji drogowej, podległego Subdywizji 3 Highway Police Division, natychmiast rozstawili punkty obserwacyjne w newralgicznych miejscach. Czekali. Bez sygnałów, bez pośpiechu. Wiedzieli, że jeśli informacja jest prawdziwa, pojazd w końcu się pokaże.


Pickup, który zdradził kierowcę

Późno w nocy na trasie pojawił się szary, czterodrzwiowy pickup, dokładnie odpowiadający opisowi przekazanemu przez informatora. Gdy policjanci dali sygnał do zatrzymania, sytuacja błyskawicznie wymknęła się spod kontroli.

Według podpułkownika Parina Khotmanee, dowódcy jednostki, kierowca wyraźnie spanikował. Zamiast podporządkować się poleceniom, zjechał na pobocze, wyskoczył z pojazdu i uciekł pieszo w ciemność, wykorzystując osłonę nocy.

Pościg nie przyniósł natychmiastowego efektu. Policjanci skupili się więc na tym, co zostawił po sobie.


Ładunek, który mówił sam za siebie

Wnętrze pickupa nie pozostawiało wątpliwości. Funkcjonariusze znaleźli 12 dużych worków, a w nich – około 500 kilogramów krystalicznej metamfetaminy, znanej jako ice. To jedna z największych jednorazowych konfiskat narkotyków w regionie w tym roku.

Czarnorynkowa wartość przejętego towaru została oszacowana na około 300 milionów bahtów. Ilość, która nie była przeznaczona dla jednego miasta czy jednej prowincji – to był transport o znaczeniu strategicznym.


Tablice rejestracyjne i plan ucieczki

To nie był koniec znalezisk. W pojeździe policjanci odkryli również dwie podejrzane tablice rejestracyjne, co natychmiast wzbudziło podejrzenia, że kierowca planował wymienić numery w trakcie trasy, aby utrudnić identyfikację i zmylić monitoring.

Ten szczegół tylko potwierdził, że nie był to przypadkowy kurier, lecz element dobrze zorganizowanej siatki przemytniczej, działającej na dużą skalę.


Uciekinier i ślad, który musi zaprowadzić dalej

Choć kierowcy udało się uciec, policja nie zamierza odpuścić. Rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę obławę, a śledczy analizują nagrania z kamer monitoringu wzdłuż Motorway 6 oraz na drogach dojazdowych.

Pickup został zabezpieczony do badań kryminalistycznych. Funkcjonariusze liczą na odnalezienie odcisków palców, śladów DNA lub innych dowodów, które pozwolą zidentyfikować uciekiniera i osoby stojące za transportem.


Większa sieć, większy problem

Śledczy nie mają wątpliwości, że przejęte narkotyki są częścią szerszej operacji przestępczej, która może obejmować kilka prowincji, a nawet mieć charakter transgraniczny. Takie ilości nie trafiają na rynek przypadkiem i nie są przewożone bez zaplecza logistycznego.

Dla służb to kolejny dowód na to, że główne trasy komunikacyjne Tajlandii pozostają celem karteli narkotykowych, które wciąż testują granice skuteczności policji.


Komentarz redakcji

Ten transport nie miał prawa przejechać niezauważony. 500 kilogramów „ice” to nie drobna przesyłka, lecz paliwo dla uzależnień, przemocy i przestępczości na ogromną skalę.

Ucieczka kierowcy pokazuje jednak coś jeszcze – nawet najlepiej przygotowana akcja nie zawsze kończy się pełnym sukcesem. Prawdziwa walka zaczyna się dopiero wtedy, gdy trzeba dotrzeć do tych, którzy pociągają za sznurki.

Zobacz relacje z innej akcji – Kieszonkowcy z kamerą w tle. Gang kobiet okrada turystkę w Bangkoku

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *