
43-letnia wdowa z prowincji Nonthaburi padła ofiarą oszusta matrymonialnego, którego poznała za pośrednictwem aplikacji randkowej. Kobieta straciła niemal 500 000 bahtów w gotówce, kosztownościach oraz cennych przedmiotach o dużej wartości sentymentalnej.
Sprawa została nagłośniona po tym, jak poszkodowana zgłosiła się 12 stycznia do Fundacji na rzecz Odzyskiwania Sprawiedliwości Społecznej (CRSJ), prosząc o pomoc w doprowadzeniu śledztwa do końca.
Dwa lata związku i pełne zaufanie
Kobieta, identyfikowana jako Manida, od kilku lat mieszkała sama po śmierci męża. W lipcu 2023 roku dołączyła do aplikacji randkowej Omi, gdzie poznała mężczyznę przedstawiającego się jako Chawalit, 47-letni inżynier i absolwent renomowanej uczelni.
Relacja szybko się rozwinęła. Przez ponad dwa lata Manida finansowała wspólne wydatki, a mężczyzna miał nawet dostęp do jej karty kredytowej. Jak przyznała, ufała mu całkowicie.
Zniknięcie pamiątek po zmarłym mężu
Do kluczowego zdarzenia doszło w czerwcu 2024 roku, kiedy Chawalit odwiedził dom kobiety. Gdy Manida poszła na chwilę pod prysznic przed wyjściem do pracy, mężczyzna oznajmił, że wychodzi „na moment”.
Po powrocie kobieta odkryła, że z domu zniknęło dziewięć złotych amuletów buddyjskich, należących do jej zmarłego męża. Były to rodzinne pamiątki o wysokiej wartości materialnej i duchowej.
Gdy skonfrontowała się z partnerem, ten miał zbagatelizować sprawę i obiecać zwrot przedmiotów — do czego nigdy nie doszło.
Fałszywa tożsamość i brak reakcji policji
Z czasem Manida ustaliła, że mężczyzna nie był żadnym inżynierem. W rzeczywistości pracował jako sprzedawca kwiatów na lokalnym targu. Kobieta zgłosiła sprawę na policję w komisariacie Plai Bang w Nonthaburi, jednak — jak twierdzi — śledztwo utknęło w martwym punkcie.
To skłoniło ją do zwrócenia się o pomoc do fundacji zajmującej się sprawami społecznymi i prawnymi.
Sprawa karna, której nie da się „dogadać”
Przewodniczący fundacji CRSJ, Ronnarong Kaewpetch, podkreślił, że kradzież mienia z prywatnego domu to przestępstwo zagrożone karą do trzech lat więzienia oraz grzywną do 20 000 bahtów i nie może być rozwiązane polubownie.
Zaznaczył również, że choć pieniądze przekazane dobrowolnie mogą być trudne do odzyskania, to zabranie cudzych przedmiotów — zwłaszcza należących do zmarłego męża — jednoznacznie stanowi czyn zabroniony.
Fundacja zapowiedziała dalsze działania mające na celu przyspieszenie postępowania.
Coraz więcej oszustw matrymonialnych
Sprawa wywołała ponowną dyskusję na temat romance scamów, które w Tajlandii zdarzają się coraz częściej. Oszuści wykorzystują samotność, zaufanie i emocje ofiar, często przez długie miesiące budując wiarygodną historię.
Eksperci apelują o ostrożność przy zawieraniu relacji online — zarówno wśród Tajów, jak i obcokrajowców mieszkających lub podróżujących po kraju.
Komentarz redakcji
To kolejny przykład, jak łatwo emocje i potrzeba bliskości mogą zostać wykorzystane przez osoby działające z premedytacją. Aplikacje randkowe nie są złem samym w sobie, ale brak ostrożności i nadmierne zaufanie mogą prowadzić do poważnych strat — nie tylko finansowych, lecz także psychicznych. Ta historia to wyraźna przestroga: uczucia nie zwalniają z czujności.
Oszustów niestety nie brakuje, nie ważne skąd pochodzą. Najbardziej bolą te w których były zaangażowane mocno uczucia. O innej kryminalnej, ale rodzinnej sprawie pisaliśmy tutaj – Pichit: Syn podpalił dom po kłótni o pieniądze. Spłonęło całe sąsiedztwo








