
Tajlandzka firma energetyczna Bangchak Corporation wycofała ograniczenia dotyczące tankowania paliwa mniej niż dobę po ich ogłoszeniu. Decyzja ta została ogłoszona w mediach społecznościowych i szybko wywołała dyskusję wśród kierowców w całym kraju.
Choć wprowadzone limity miały charakter prewencyjny i nie wynikały z realnego niedoboru paliwa, ich nagłe ogłoszenie wzbudziło obawy o stabilność dostaw w Tajlandii.
Limit tankowania ogłoszony w czwartek
Informacja o ograniczeniach pojawiła się w czwartek na oficjalnym profilu Bangchak Member Club na Facebooku. Firma tłumaczyła, że decyzja jest związana z rosnącymi napięciami na globalnym rynku energii.
Według komunikatu:
- samochody osobowe z czterema kołami mogły tankować maksymalnie 700 bahtów dziennie,
- pojazdy ciężarowe z sześcioma kołami lub większe miały limit 3000 bahtów dziennie,
- klienci zostali poproszeni o nietankowanie paliwa do kanistrów, z wyjątkiem rolników lub osób mających uzasadnioną potrzebę.
Firma podkreślała, że paliwa w kraju nie brakuje, a ograniczenie miało jedynie zapobiec wykupowaniu paliwa na zapas i potencjalnym problemom z dostępnością.
Ograniczenie wycofane w mniej niż dobę
Już następnego dnia Bangchak ogłosił rezygnację z limitu tankowania. W nowym komunikacie firma poinformowała, że klienci mogą tankować paliwo na normalnych zasadach.
Oznacza to, że wszystkie stacje tej sieci wróciły do standardowego funkcjonowania, a kierowcy nie muszą już przestrzegać żadnych dodatkowych ograniczeń.
Rząd uspokaja w sprawie bezpieczeństwa energetycznego
Minister energii Tajlandii Auttapol Rerkpiboon zapewnił opinię publiczną, że kraj jest przygotowany na ewentualne skutki globalnego kryzysu energetycznego.
Podczas spotkania z przedstawicielami PTT Public Company Limited oraz amerykańskiego producenta LNG Cheniere Energy omawiano zwiększenie dostaw skroplonego gazu ziemnego do Tajlandii.
Zgodnie z planem dostawy LNG w ramach istniejącego kontraktu mogą zostać zwiększone z 1 miliona ton rocznie do około 1,3 miliona ton rocznie.
Rozmowy dotyczyły również możliwości przyspieszenia części dostaw – z trzeciego kwartału tego roku do drugiego – aby ograniczyć ryzyko ewentualnych zakłóceń, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał.
Zobacz również – Konflikt na Bliskim Wschodzie może zmienić turystykę w Tajlandii
Działania Tajlandii wobec globalnego kryzysu energii
Rząd Tajlandii wprowadził już kilka działań mających zabezpieczyć kraj przed skutkami napięć na światowym rynku energii. Wśród nich znajdują się:
- ograniczenie eksportu części paliw,
- zwiększenie krajowych rezerw paliwowych,
- negocjacje dodatkowych dostaw ropy i gazu z regionów innych niż Bliski Wschód.
Według władz działania te mają zapewnić stabilność rynku paliwowego i zapobiec ewentualnym niedoborom w przyszłości.
Co to oznacza dla kierowców i turystów?
Na ten moment w Tajlandii nie obowiązują żadne limity tankowania paliwa. Stacje paliw działają normalnie, a rząd podkreśla, że kraj posiada wystarczające rezerwy energii.
Wprowadzone na krótko ograniczenie było raczej środkiem zapobiegawczym niż reakcją na rzeczywisty brak paliwa.
Komentarz redakcji
Sytuacja pokazuje, jak szybko pojedyncza decyzja lub komunikat może wywołać obawy wśród kierowców. Choć ograniczenie obowiązywało bardzo krótko, jego ogłoszenie natychmiast wzbudziło dyskusję o bezpieczeństwie energetycznym Tajlandii.
Na razie jednak nic nie wskazuje na to, aby kraj miał w najbliższym czasie problem z dostępnością paliwa.







