
To miały być pieniądze na leczenie. Na powrót do zdrowia. Na życie.
Zamiast tego stały się łupem złodzieja, który w biały dzień, bez maski i bez strachu, okradł 57-letnią kobietę jadącą motocyklem jedną z głównych dróg w prowincji Trang.
Kradzież zarejestrowana przez monitoring
Do zdarzenia doszło o godzinie 9:05 rano na drodze Trang–Palian, w dzielnicy Ban Khuan. Kamery monitoringu uchwyciły moment, w którym młody mężczyzna na skuterze Honda Scoopy bez tablic rejestracyjnych podjeżdża do jadącej kobiety i zrywa jej torbę z ramienia.
Złodziej nie zakrywał twarzy. Miał na sobie granatową koszulkę i czarne spodnie. Po kradzieży spokojnie odjechał w kierunku skrzyżowania Ban Khuan, jakby nic się nie stało.
Ofiara jechała sama. Nie miała szans na reakcję
Ofiarą była 57-letnia Sudjit, mieszkanka dzielnicy Khok Lo. Kobieta jechała sama na biało-czerwonym motocyklu Honda Wave. Gdy zwolniła, złodziej wykorzystał moment — jednym ruchem wyrwał torbę, po czym odjechał.
Kobieta nie zdążyła nawet krzyknąć ani zatrzymać pojazdu.
W torbie były pieniądze na leczenie męża

Po zdarzeniu pani Sudjit zgłosiła się na komisariat policji w Mueang Trang wraz z synem. Lista skradzionych rzeczy pokazuje skalę tragedii:
- dokumenty osobiste
- telefon komórkowy
- ponad 10 000 bahtów w gotówce
- złoty pierścionek o wadze 2 salung (ok. 32 000 bahtów)
Łączna wartość strat to blisko 50 000 bahtów.
Najbardziej bolesny był jednak kontekst.
Pieniądze należały do jej męża, który 19 grudnia przeszedł operację serca w szpitalu w Trang.
„To były pieniądze na jego leczenie”
Kobieta, wciąż w szoku, opowiedziała policji, że wyszła tylko na chwilę, by kupić jedzenie na lunch. Zaraz potem miała wrócić do domu.
„Te pieniądze były na leczenie mojego męża. Powierzył mi je specjalnie na wydatki medyczne i pobyt w szpitalu” – powiedziała.
Podkreśliła, że nigdy wcześniej nie widziała tego chłopaka.
Policja rozpoczęła obławę. Mieszkańcy są wściekli
Opis podejrzanego natychmiast przekazano wszystkim patrolom. Policja analizuje nagrania z monitoringu z okolicznych dróg i skrzyżowań.
Mieszkańcy Trang nie kryją oburzenia. Dla wielu to nie tylko kradzież, ale symbol bezduszności – odebranie pieniędzy przeznaczonych na ratowanie życia, dokonane w biały dzień, bez strachu i bez wstydu.
Komentarz redakcji
To jedna z tych historii, które bolą bardziej niż statystyki.
Nie dlatego, że skradziono złoto czy telefon, ale dlatego, że złodziej zabrał nadzieję – pieniądze, które miały pomóc choremu sercu.
Takie przestępstwa zostają w pamięci społeczności na długo. I trudno je nazwać inaczej niż bezduszne.
Podobną akcje o kieszonkowcach opisywaliśmy tutaj – Wietnamski gang kieszonkowców zatrzymany w Bangkoku przed serią planowanych kradzieży








