
Dla jednego z japońskich turystów wizyta w Bangkoku zakończyła się, zanim na dobre się zaczęła. Mężczyzna twierdzi, że został oszukany przez taksówkarza na lotnisku Suvarnabhumi, po czym natychmiast zarezerwował bilet powrotny do Japonii i zrezygnował z całej podróży.
Sprawa szybko odbiła się echem w tajskich mediach i sieciach społecznościowych, ponownie podnosząc temat bezpieczeństwa i uczciwości transportu lotniskowego.
„Zostałem oszukany na lotnisku Suvarnabhumi”
Japoński turysta opisał swoje doświadczenie w mediach społecznościowych, publikując wpis w nocy z soboty na niedzielę, 18 stycznia, na platformie X. Napisał wprost, że został „oskubany przez taksówkę na lotnisku Suvarnabhumi”.
Według jego relacji, przyleciał późno w nocy do Suvarnabhumi International Airport. O tej porze – jak podkreślił – taksówki były jedyną dostępną opcją transportu do hotelu.
Turysta przyjechał do Tajlandii z bardzo konkretnym celem: chciał fotografować pociągi i infrastrukturę kolejową Bangkoku.
10 000 jenów za krótki kurs
Po przejechaniu krótkiego odcinka trasy sytuacja miała się gwałtownie zmienić. Taksówkarz – według relacji turysty – zażądał nagle 10 000 jenów, czyli niemal 2 000 bahtów, za przejazd.
Mężczyzna przyznał, że zapłacił z obawy o własne bezpieczeństwo. W swoim wpisie napisał, że bał się, iż może zostać wyrzucony w nieznanym, ciemnym miejscu lub że sytuacja może eskalować.
Jak sam stwierdził, żałuje, że wsiadł do taksówki i ostrzegł innych podróżnych, by unikać przylotów do Bangkoku późno w nocy, kiedy wybór transportu jest ograniczony.
Podróż zakończona następnego dnia
Incydent całkowicie odebrał mu motywację do dalszego pobytu. Zamiast realizować swoje plany fotograficzne, zarezerwował bilet powrotny do Japonii i następnego dnia opuścił Tajlandię.
Później poinformował obserwujących, że bezpiecznie dotarł na Narita International Airport, lecąc linią Zipair.
Sprawa nabiera rozgłosu w Tajlandii
Historia zyskała szerszy rozgłos po udostępnieniu jej przez tajski fanpage J-doradic. Administrator strony próbował skontaktować się z turystą, by ustalić, czy zapisał numer rejestracyjny taksówki, jednak – według relacji – nie otrzymał odpowiedzi.
Reakcje tajskich internautów były podzielone. Wielu podkreślało, że turyści powinni korzystać z oficjalnych usług ride-hailingowych, takich jak Grab, który posiada legalne stanowisko na pierwszym piętrze lotniska Suvarnabhumi, w pobliżu wejścia numer 3, z jasno określonymi cenami.
Inni podchodzili do historii sceptycznie, sugerując, że rezygnacja z całej podróży z powodu jednego kursu taksówką może być przesadzona.
Co ta sytuacja oznacza dla turystów
Niezależnie od ocen wiarygodności historii, sprawa ponownie pokazuje realny problem, z którym mierzą się przylatujący do Bangkoku:
- późne godziny przylotu ograniczają wybór transportu,
- nieuczciwi kierowcy nadal się zdarzają,
- brak znajomości lokalnych realiów zwiększa poczucie zagrożenia,
- pojedynczy incydent potrafi zniszczyć całe wrażenie z podróży.
Komentarz redakcji
Historie o oszustwach taksówkowych na lotniskach w Tajlandii nie są nowe, ale każda kolejna uderza w wizerunek kraju jako bezpiecznego kierunku turystycznego. Dla turystów wniosek jest prosty: transport z lotniska warto zaplanować jeszcze przed przylotem, zwłaszcza nocą. Oficjalne stanowiska, aplikacje z ustaloną ceną i unikanie improwizacji mogą uchronić nie tylko portfel, ale i cały wyjazd.








