
Dwa poważne incydenty w ciągu jednego tygodnia
Władze Phuket zapowiedziały szeroką reformę zasad bezpieczeństwa w turystyce morskiej po serii niebezpiecznych zdarzeń, które wstrząsnęły branżą w ciągu zaledwie kilku dni. Chodzi o śmiertelne zderzenie łodzi motorowej w rejonie wyspy Phi Phi oraz duży pożar jednostek turystycznych w zatoce Chalong.
Oba incydenty unaoczniły problemy systemowe: przeciążenie infrastruktury, niedostateczny nadzór nad operatorami oraz niewystarczającą kontrolę techniczną jednostek i załóg. Dla regionu, który w ogromnym stopniu opiera się na turystyce morskiej, oznacza to realne zagrożenie dla wizerunku i bezpieczeństwa odwiedzających.
Śmiertelna kolizja w pobliżu Phi Phi
11 stycznia doszło do tragicznego wypadku około pięciu mil morskich od Koh Phi Phi. Turystyczna łódź motorowa „Koravich Marine”, obsługiwana przez firmę A Time Company, zderzyła się z kutrem rybackim „Pichai Samut 1”.
Na pokładzie znajdowało się 55 osób, w tym 50 turystów. W wyniku zderzenia zginęła 17-letnia turystka z Rosji, a co najmniej 20 osób odniosło obrażenia. Wśród pasażerów byli obywatele kilku krajów Europy i Azji Centralnej – w tym również trzej turyści z Polski, którzy znajdowali się na tej samej jednostce.
Choć ich obrażenia nie zostały publicznie wyszczególnione, sam fakt obecności Polaków w tym zdarzeniu pokazuje, jak bardzo takie wypadki mogą dotyczyć także naszych rodaków podróżujących po Tajlandii.
Policja potwierdziła, że sternik łodzi, 44-letni Suriya, usłyszał zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci oraz nielegalnego posiadania i użycia metamfetaminy. Badania wykazały obecność narkotyków w jego organizmie. Dyrektor Urzędu Morskiego Phuket podkreślił jednak, że problem nie ogranicza się wyłącznie do jednego kierowcy, lecz ma charakter strukturalny.
Pożar w zatoce Chalong i ogromne straty

Zaledwie kilka dni wcześniej, 7 stycznia, w rejonie molo Chalong doszło do pożaru, który zniszczył aż 24 łodzie motorowe należące do 13 operatorów turystycznych. Straty oszacowano na ponad 40 milionów bahtów.
Ogień miał się pojawić na jednej z jednostek należących do firmy Nikorn Marine. Śledczy podejrzewają usterkę instalacji elektrycznej, jednak trwają szczegółowe ekspertyzy techniczne. Władze zwracają uwagę, że podobne pożary zdarzały się już wcześniej w tej okolicy, co wymusza analizę sposobów cumowania, procedur tankowania, stanu instalacji elektrycznych oraz zarządzania flotą.
Pakiet reform: kontrole, testy narkotykowe i ostrzejsze kary
Dyrektor Urzędu Morskiego Phuket, Adoon Raluekmoon, zapowiedział kompleksowe zmiany, które mają wejść w życie w ciągu najbliższego jednego–dwóch tygodni. Wśród kluczowych działań znalazły się:
– zakaz nocnego pozostawiania łodzi na plażach,
– zaostrzenie zasad kotwiczenia i postoju jednostek,
– częstsze i dokładniejsze kontrole techniczne,
– obowiązkowe testy narkotykowe dla załóg,
– rozszerzone szkolenia personelu,
– surowsze kary za naruszenia przepisów bezpieczeństwa.
Jednostki, które miały w przeszłości wypadki lub naruszenia, będą podlegały częstszym inspekcjom oraz ograniczeniom operacyjnym. Władze planują także wprowadzenie systemu „bezpiecznej łodzi”, który ma pomóc turystom w bardziej świadomym wyborze operatora.
Powtarzające się naruszenia mogą skutkować zawieszeniem lub odebraniem licencji.
Branża pod presją odbudowy zaufania
Adoon zaznaczył, że obecne problemy nie są incydentalne, lecz wynikają z wieloletnich zaniedbań. Jeśli nie zostaną rozwiązane, grożą kolejnymi wypadkami, stratami finansowymi i dalszym pogorszeniem reputacji Phuket jako bezpiecznego kierunku turystycznego.
Władze rozważają również większą transparentność w informowaniu o incydentach, choć podkreślają konieczność zachowania równowagi z trwającymi postępowaniami.
Co powinni wiedzieć turyści planujący rejsy w Phuket
Dla osób planujących wycieczki łodzią wokół Phuket, Phi Phi czy okolicznych wysp oznacza to kilka praktycznych wniosków:
– warto wybierać operatorów posiadających aktualne certyfikaty i dobrą reputację,
– nie należy ignorować podstawowych zasad bezpieczeństwa na pokładzie,
– warto zwracać uwagę na stan techniczny jednostki i zachowanie załogi,
– w przypadku niepokojących sygnałów lepiej zrezygnować z rejsu.
Obecność turystów z wielu krajów – w tym także z Polski – w ostatnim wypadku pokazuje, że ryzyko dotyczy wszystkich, niezależnie od narodowości i doświadczenia podróżniczego.
Komentarz redakcji
Seria zdarzeń na Phuket jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym dla całej branży turystyki morskiej. Reformy zapowiadane przez władze są konieczne, ale kluczowe będzie ich realne egzekwowanie, a nie tylko formalne zapisy. Dla turystów to przypomnienie, że nawet popularne i pozornie bezpieczne atrakcje wymagają rozsądku, ostrożności i świadomego wyboru operatora.








