Strona główna / Krótko i Na Temat / Tajlandia: Krótko i na temat – 25.01.2026

Tajlandia: Krótko i na temat – 25.01.2026

Tajlandia: Krótko i na temat to niedzielne podsumowanie dodatkowych informacji z kraju – od wydarzeń lokalnych i ciekawostek kulturowych, po sprawy, które przyciągnęły uwagę mieszkańców i turystów. Krótkie formy, konkretne fakty i wybrane tematy, które w danym tygodniu były szeroko komentowane lub wzbudziły zainteresowanie.


Festiwal w Wat Phra That Phanom przyciąga pielgrzymów

W północno-wschodniej Tajlandii zaczyna się jedno z tych wydarzeń, które co roku przyciągają tłumy wiernych i ciekawskich z obu stron Mekongu. Wat Phra That Phanom w prowincji Nakhon Phanom przygotowuje się do dziewięciodniowego i dziewięcionocnego festiwalu, który oficjalnie rusza 26 stycznia i potrwa do 3 lutego.

Już przed rozpoczęciem uroczystości odbył się rozbudowany rytuał przebłagalny, prowadzony przez przedstawicieli fundacji, mnichów i mistrza ceremonii bramińskich. Centralnym elementem była bogato zdobiona ofiara z tronem siedmiogłowego, siedmiokolorowego Nagi – symbolu ochrony i opieki nad świątynią. Zapalono dziewięć świec szczęścia, odczytano święte teksty i poproszono o bezpieczne przybycie pielgrzymów – zarówno drogą lądową, jak i wodną.

W ceremonii uczestniczyli także tancerze, a wierni wpisywali swoje imiona na żółtych płótnach, z którymi trzykrotnie okrążali stupę, by następnie okryć nią jej podstawę. To jeden z najbardziej charakterystycznych momentów przygotowań do festiwalu.

Największe poruszenie wywołał jednak drobny szczegół – liczba 536, która pojawiła się na kadzidle ofiarnym. Zdjęcia szybko trafiły do mediów społecznościowych, a wokół świątyni w ekspresowym tempie wykupiono losy i kupony z kombinacjami liczb 53, 35, 63, 36, 65 i 56. Dla wielu uczestników to nie tylko religijne przeżycie, ale i znak szczęścia.

Kulminacja rozpocznie się 26 stycznia o 7:30 rano, kiedy w procesji z Mekongu symbolicznie zostanie „wydobyty” Phra Upakut – gest mający zapewnić ochronę całemu wydarzeniu. To jedno z tych świąt, gdzie duchowość, tradycja i codzienne wierzenia splatają się w sposób, który trudno zrozumieć z perspektywy turysty, ale łatwo poczuć, będąc na miejscu.


7 kolorowy homar Oznaczenie GI zmienia lokalny rynek na Phuket

Phuket właśnie dostało coś, czym naprawdę może się pochwalić. Lokalny „siedmiokolorowy homar” został oficjalnie wpisany na listę produktów z chronionym oznaczeniem geograficznym (GI), co oznacza, że jego pochodzenia i jakości nie da się legalnie podrobić nigdzie indziej na świecie.

Ten homar nie jest wyjątkowy tylko z nazwy. Ma charakterystyczne, wielobarwne ubarwienie, osiąga duże rozmiary, a jego mięso uchodzi za wyjątkowo jędrne i słodkie. To właśnie połączenie lokalnych warunków morskich wokół Phuket i tradycyjnych metod połowu sprawia, że smak i jakość są nie do odtworzenia poza tym regionem.

Dla turystów to ciekawostka kulinarna, ale dla mieszkańców wyspy – realna zmiana. Oznaczenie GI zwiększa zaufanie konsumentów, podnosi wartość produktu i bezpośrednio przekłada się na wyższe dochody rybaków oraz lokalnych restauracji. W praktyce oznacza to, że „Phuket lobster” staje się marką samą w sobie, podobnie jak sery, wina czy produkty regionalne chronione w Europie.


Wirus Nipah: niskie ryzyko, ale konieczna czujność

W Tajlandii nie wykryto dotąd ani jednego przypadku zakażenia wirusem Nipah u ludzi, ale eksperci przypominają, że kraj znajduje się w strefie potencjalnego ryzyka – głównie ze względu na obecność nietoperzy owocożernych, które naturalnie przenoszą ten wirus.

Prof. dr Yong Poovorawan, jeden z najbardziej znanych tajskich wirusologów, zwraca uwagę, że Nipah nie jest nowym zagrożeniem. Pierwszy duży wybuch choroby miał miejsce pod koniec lat 90. w Malezji i Singapurze – wtedy zachorowało 265 osób, z czego 108 zmarło. Wirus przeniósł się z nietoperzy na świnie, a następnie na ludzi. Do Tajlandii ta fala jednak nie dotarła.

Od 2002 roku odnotowywano już tylko niewielkie, lokalne ogniska, głównie w Azji Południowej, zwłaszcza w Bangladeszu i ostatnio w Indiach. Tam mechanizm zakażeń był inny: wirus przenosił się bezpośrednio z nietoperzy na ludzi, m.in. przez świeże owoce lub soki zanieczyszczone śliną lub moczem zwierząt, a w niektórych przypadkach także z człowieka na człowieka.

Objawy choroby mogą obejmować wysoką gorączkę, zapalenie mózgu lub ciężkie zapalenie płuc. Jednocześnie prof. Yong podkreśla rzecz kluczową: Nipah nie rozprzestrzenia się łatwo, zwłaszcza w porównaniu z chorobami oddechowymi takimi jak grypa czy COVID-19. Ryzyko dużego, masowego wybuchu jest obecnie oceniane jako niskie.

Dlaczego więc Tajlandia pojawia się w tej dyskusji? Ekspert wskazuje na kilka czynników środowiskowych:

– nietoperze owocożerne występują w całym kraju, także w pobliżu świątyń, sadów i osiedli,

– popularne jest spożywanie świeżych owoców i soków,

– istnieje duży przemysł hodowli świń, który w razie zakażenia mógłby działać jak „wzmacniacz” wirusa.

To jednak nie powód do paniki, a raczej do rozsądnej czujności. Prof. Yong apeluje przede wszystkim o monitoring, badania i gotowość służb, a nie o straszenie społeczeństwa. Przy odpowiednim nadzorze sanitarnym i przestrzeganiu podstawowych zasad higieny ryzyko pozostaje ograniczone.

Zobacz również – Dzień Dziecka w Tajlandii (Wan Dek) — święto radości, szacunku i wspólnoty

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *