
Tajlandia zaczyna przyglądać się swojej polityce bezwizowej. W tle rosną obawy o bezpieczeństwo, nielegalną pracę i coraz większą obecność cudzoziemców w popularnych regionach turystycznych.
Coraz więcej głosów: bezpieczeństwo ważniejsze niż liczby turystów
Były zastępca dyrektora Narodowej Agencji Wywiadu Tajlandii ostrzega, że kraj powinien skupić się nie tylko na liczbie turystów, ale przede wszystkim na bezpieczeństwie.
Polityka bezwizowa, wprowadzona w 2024 roku, pozwala obywatelom 93 krajów przebywać w Tajlandii nawet do 60 dni z możliwością przedłużenia.
To rozwiązanie pomogło odbudować turystykę po pandemii, ale jednocześnie zaczęło budzić coraz więcej kontrowersji.
Problemy: nielegalna praca i „drugie życie” w Tajlandii
W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej skarg dotyczących zagranicznych turystów.
Dotyczą one m.in.:
- pracy bez pozwolenia
- prowadzenia biznesów przez tzw. „słupy”
- kupowania nieruchomości pośrednio
- długotrwałego pobytu pod przykrywką turystyki
Szczególnie dużo uwagi skupia się na popularnych miejscach jak Phuket, Koh Samui, Koh Phangan czy Pai.
W niektórych przypadkach mówi się wręcz o tworzeniu zamkniętych społeczności cudzoziemców.
Zobacz również – Niemiecki kapitan zatrzymany w Phuket. Luksusowe rejsy bez licencji
Dane vs. internetowe narracje
Władze stanowczo zaprzeczają najbardziej sensacyjnym doniesieniom.
Według oficjalnych danych, w marcu 2026 roku w Tajlandii przebywało około 31 tysięcy obywateli Izraela — znacznie mniej niż sugerowały viralowe wpisy mówiące o setkach tysięcy.
Statystyki pokazują również, że liczba przyjazdów i wyjazdów jest zbliżona, co oznacza rotację turystów, a nie masowe osiedlanie się.
Kontrole na lotniskach już zaostrzone
Służby imigracyjne wprowadziły już bardziej szczegółowe kontrole.
Funkcjonariusze sprawdzają:
- historię podróży
- plan pobytu
- rezerwacje noclegów
- bilety powrotne
W przypadku wątpliwości — wjazd do kraju może zostać odmówiony.
Efekt? Dłuższe kolejki na lotniskach. Na Suvarnabhumi czas oczekiwania wydłużył się nawet do około 50 minut w godzinach szczytu.
Zobacz też – Tajlandia zaostrza kontrolę nad visa runami
Rząd rozważa zmiany w polityce wizowej
Trwa przegląd programu bezwizowego.
Jednym z rozważanych scenariuszy jest skrócenie pobytu z 60 do 30 dni.
Rząd podkreśla, że większość turystów i tak przebywa w Tajlandii średnio 2–3 tygodnie, więc zmiana nie powinna uderzyć w branżę turystyczną.
Jednocześnie ma to ograniczyć nadużycia i zwiększyć kontrolę nad tym, kto i na jak długo przebywa w kraju.
Co to oznacza dla turystów?
Dla większości turystów zmiany mogą być praktycznie niezauważalne.
Ale trzeba liczyć się z:
- dokładniejszymi kontrolami na granicy
- koniecznością posiadania potwierdzeń rezerwacji
- większym naciskiem na legalność pobytu
Tajlandia wyraźnie sygnalizuje: turystyka tak — ale pod kontrolą.
Komentarz redakcji
Tajlandia dochodzi do momentu, w którym musi wybrać między maksymalizacją liczby turystów a kontrolą jakości i bezpieczeństwa.
Dla turystów oznacza to jedno — koniec „luźnego podejścia” przy wjeździe do kraju.
To nie jest jeszcze zmiana zasad, ale wyraźny sygnał, że system zaczyna się uszczelniać.








