
Tajska policja rozbiła rozbudowaną siatkę tzw. „mule accounts” – kont bankowych wykorzystywanych do prania pieniędzy z oszustw internetowych. W skoordynowanej akcji przeprowadzonej jednocześnie w kilku regionach kraju zatrzymano cztery osoby, które miały kluczowy udział w obsłudze zaplecza finansowego cyberprzestępców.
Akcję przeprowadziło Biuro Dochodzeń Kryminalnych (CIB), które od miesięcy analizowało przepływy finansowe powiązane z oszustwami internetowymi na terenie całej Tajlandii.
Naloty w trzech regionach kraju
Do zatrzymań doszło podczas jednoczesnych nalotów w siedmiu lokalizacjach, m.in. w prowincjach Phatthalung(południe kraju), Chiang Mai (północ) oraz Surin (północny wschód).
Jak poinformował gen. dyw. policji Phatthanasak Bupphasuwan, dowódca wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną, podejrzani zostali zatrzymani w swoich domach. Wszyscy mają około 30–40 lat, w tym dwie kobiety i dwóch mężczyzn.
Śledczy ustalili, że grupa pełniła funkcję logistycznego zaplecza dla cyberprzestępców, dostarczając im konta bankowe, karty ATM oraz narzędzia do obsługi płatności elektronicznych.
70 spraw, 21 milionów bahtów strat
Według policji gang jest powiązany z co najmniej 70 sprawami oszustw, a łączne straty ofiar przekroczyły 21 milionów bahtów.
Podejrzani mieli werbować osoby trzecie do zakładania kont bankowych, które następnie były przejmowane i wykorzystywane do przyjmowania pieniędzy z:
- fałszywych inwestycji,
- oszustw kredytowych,
- wyłudzeń internetowych i telefonicznych.
Śledczy ustalili, że większość podejrzanych rachunków została założona w prowincji Phatthalung, co pozwoliło policji odtworzyć całą siatkę powiązań.
Werbowanie najbardziej bezbronnych
Szczególnie niepokojący jest sposób rekrutacji. Według ustaleń policji pośrednicy działający na zlecenie gangu docierali do starszych osób, mieszkańców wsi oraz osób z niepełnosprawnościami.
Ofiarom obiecywano krótką, legalną pracę – rzekomo jako pomoc domowa w kasynie w sąsiednim kraju – z wynagrodzeniem od 10 do 20 tys. bahtów za kilka dni. W rzeczywistości wymagano od nich:
- założenia co najmniej pięciu kont bankowych,
- przekazania kart ATM,
- przygotowania dokumentów do wyjazdu.
Gdy banki wykrywały podejrzane transakcje i blokowały konta, „rekruci” byli porzucani i zrywano z nimi kontakt.
Obce centrum dowodzenia
Policja twierdzi, że cała struktura była koordynowana przez zagranicznego organizatora, z którym podejrzani kontaktowali się przez komunikatory. Zabezpieczone dane cyfrowe – zapisy rozmów i historii przelewów – odegrały kluczową rolę w postawieniu zarzutów.
Zatrzymani przyznali się do werbowania ludzi, jednak zaprzeczali bezpośredniemu udziałowi w oszustwach. Śledczy podkreślają jednak, że bez „słupów” większość cyberprzestępstw nie mogłaby funkcjonować.
Konta słupów – plaga tajskiej cyberprzestępczości
Tajlandia od lat zmaga się z plagą kont-słupów. Od 2022 roku straty wynikające z oszustw internetowych przekroczyły 100 miliardów bahtów.
Od końca 2023 roku:
- zamrożono ponad 580 tysięcy podejrzanych kont,
- zaostrzono przepisy karne,
- wprowadzono współpracę banków, policji i urzędów antyprania pieniędzy.
Za udostępnianie kont grozi do 3 lat więzienia, a organizatorom nawet 10 lat, konfiskata majątku i zarzuty prania pieniędzy.
Komentarz redakcji
To kolejna sprawa, która pokazuje, że cyberprzestępczość nie opiera się wyłącznie na „mózgach” operujących z zagranicy, ale na lokalnych strukturach i wykorzystywaniu najsłabszych. Dla wielu osób oddanie konta bankowego wydaje się drobną przysługą lub sposobem na szybki zarobek. W rzeczywistości może zniszczyć życie – prawnie, finansowo i społecznie.
O podobnym zdarzeniu pisaliśmy tutaj – 118 tysięcy fałszywych kosmetyków. Policja uderza w magazyn w Bangkoku








