
Tajlandia – od „azjatyckiego cudu” do gospodarczej stagnacji
Jeszcze kilkanaście lat temu Tajlandia była wymieniana jednym tchem z najszybciej rozwijającymi się gospodarkami Azji. Dziś coraz częściej pojawia się w analizach jako „chory człowiek Azji” – określenie używane przez zagranicznych analityków, w tym komentatorów Financial Times. Wzrost gospodarczy kraju od dłuższego czasu utrzymuje się poniżej 3%, wyraźnie odstając od regionalnych sąsiadów, takich jak Wietnam czy Filipiny, które notują dynamikę przekraczającą 5%.
To symboliczna zmiana pozycji – z lidera rozwoju do państwa, które coraz częściej musi tłumaczyć się z utraconego tempa.
Strukturalne problemy zamiast jednego kryzysu
Obecna słabość tajskiej gospodarki nie jest efektem jednego wstrząsu. To rezultat narastających przez lata problemów strukturalnych. Po azjatyckim kryzysie finansowym z 1997 roku Tajlandia odbudowała się, opierając rozwój na eksporcie, przemyśle wytwórczym oraz turystyce. Przez długi czas model ten działał skutecznie.
Dziś jednak wszystkie te filary wyraźnie tracą siłę. Globalna konkurencja w produkcji rośnie, turystyka – choć wciąż ważna – nie jest w stanie sama napędzać całej gospodarki, a eksport coraz częściej przegrywa z bardziej elastycznymi i innowacyjnymi rynkami regionu.
Polityczny paraliż i brak długofalowej wizji
Jednym z kluczowych hamulców rozwoju pozostaje niestabilność polityczna. Od 2006 roku Tajlandia doświadczyła licznych zamachów stanu, krótkotrwałych rządów i kruchych koalicji. Efektem jest chroniczny brak ciągłości polityki gospodarczej.
Inwestorzy – zarówno zagraniczni, jak i lokalni – oczekują jasnych reguł i długoterminowych strategii. Tymczasem częste zmiany kierunku, opóźnienia w reformach i niepewność legislacyjna skutecznie zniechęcają do większych inwestycji.
Zobacz również – Ponad 40 mln pracowników w Tajlandii wciąż „na słabych warunkach”. Eksperci alarmują przed wyborami
Starzejące się społeczeństwo i malejąca siła robocza
Ekonomiści coraz częściej wskazują na demografię jako jedno z największych zagrożeń dla przyszłości Tajlandii. Kraj szybko się starzeje, a liczba osób w wieku produkcyjnym ma zacząć realnie spadać już w ciągu najbliższej dekady.
Mniejsza siła robocza oznacza niższy potencjał wzrostu, większą presję na system opieki zdrowotnej i finanse publiczne oraz trudności w utrzymaniu konkurencyjności wobec młodszych demograficznie państw regionu.
Pułapka średniego dochodu i problem edukacji
Tajlandia znalazła się w tzw. pułapce średniego dochodu. Z jednej strony nie jest już krajem taniej siły roboczej, z drugiej – wciąż nie wytworzyła wystarczająco silnego sektora zaawansowanych technologii i innowacji.
Problem pogłębia system edukacji, który – zdaniem ekspertów – nie dostarcza gospodarce wystarczającej liczby pracowników z nowoczesnymi kompetencjami technicznymi i cyfrowymi. Dodatkowo wysokie zadłużenie gospodarstw domowych ogranicza konsumpcję i zdolność społeczeństwa do adaptacji.
Malejące zaufanie inwestorów i narastające napięcia społeczne
Coraz więcej międzynarodowych firm wybiera dziś rynki postrzegane jako bardziej dynamiczne i przewidywalne. To osłabia napływ kapitału, a w konsekwencji tempo modernizacji gospodarki.
Równolegle rośnie frustracja społeczna. Wiele gospodarstw domowych nie odczuwa realnej poprawy poziomu życia, a nierówności między Bangkokiem a prowincją stają się coraz bardziej widoczne. Tworzy to błędne koło: słaby wzrost pogłębia napięcia, a napięcia dodatkowo osłabiają wzrost.
Czy Tajlandia może odwrócić trend?
Zdaniem analityków Financial Times odwrócenie obecnego trendu jest możliwe, ale wymaga zdecydowanych i spójnych reform. Wśród kluczowych obszarów wymienia się modernizację edukacji, bardziej otwartą politykę migracyjną, poprawę jakości rządzenia oraz inwestycje w zieloną energię i zaawansowaną produkcję.
Bez takiego zwrotu Tajlandia może stopniowo tracić znaczenie gospodarcze i polityczne w regionie Azji Południowo-Wschodniej.
Komentarz redakcji
To nie jest tekst o upadku Tajlandii, ale o momencie próby. Kraj wciąż dysponuje ogromnym potencjałem: położeniem, infrastrukturą, doświadczeniem i kapitałem społecznym. Pytanie brzmi nie „czy”, ale „kiedy i jak” zostanie on wykorzystany. Najbliższe lata pokażą, czy Tajlandia wybierze drogę reform, czy pozostanie w stagnacji, obserwując jak sąsiedzi przyspieszają.
Zerknij na nasz artykuł o trwających właśnie wyborach rzadu – Czy wybory w Tajlandii w 2026 roku zmienią turystykę, inwestycje i transport?








