
Influencerka ujawnia absurdalną cenę
W Bangkoku wybuchła dyskusja po tym, jak influencerka Chatsak Mahata, znana jako Eclair Juepak, opublikowała nagranie z sytuacji, która zaskoczyła nawet ją.
Chciała przejechać z okolic festiwalu S2O Songkran do klubu Fake Club Bangkok. Dystans? Około 700 metrów. Normalnie to jakieś trzy minuty drogi.
Kierowca tuk-tuka zażądał jednak… 2000 bahtów.
Jak sama przyznała, była w szoku. Mieszka w Bangkoku całe życie i wcześniej za tuk-tuka płaciła maksymalnie 500–800 bahtów. Dla porównania — 2000 bahtów spokojnie wystarcza na wyjazd z Bangkoku do Pattayi.
To nie był odosobniony przypadek
Szybko okazało się, że podobnych historii jest więcej.
W czasie Songkranu wielu uczestników wydarzeń zgłaszało zawyżone ceny przejazdów. Niektórzy mówili o stawkach nawet do 5000 bahtów za krótkie kursy. Inni z kolei twierdzili, że kierowcy odmawiali włączania taksometru i od razu podawali „swoją” cenę.
Jeden z mężczyzn zrezygnował z przejazdu do Ekkamai po usłyszeniu kwoty 1000 bahtów. Inna kobieta usłyszała 3500 bahtów za kurs do RCA.
Widać wyraźnie, że problem nasila się szczególnie w czasie dużych wydarzeń i festiwali.
Władze reagują. Możliwe konsekwencje
Sprawą zajęły się już władze. Dyrektor Departamentu Transportu Lądowego potwierdził, że kierowca zostanie wezwany do wyjaśnień i może ponieść konsekwencje prawne.
Pojawiły się też zapowiedzi zmian — mowa m.in. o wprowadzeniu taksometrów w tuk-tukach oraz poprawie standardu usług.
To temat, który wraca regularnie. Z jednej strony tuk-tuki są symbolem Tajlandii, z drugiej — takie sytuacje psują wizerunek kraju, szczególnie w oczach turystów.
Zobacz również – Phuket: zatrzymano mężczyznę zmuszającego turystów do płacenia za zdjęcia z iguaną








