Strona główna / Tajlandia / Para ostrzega po incydencie na Koh Lipe. „Ktoś mnie podglądał”

Para ostrzega po incydencie na Koh Lipe. „Ktoś mnie podglądał”

Foto: TikTok

Niepokojąca sytuacja w bungalowie

Tajlandzka para opublikowała ostrzeżenie po niepokojącym zdarzeniu w jednym z resortów na wyspie Koh Lipe.

Kobieta, znana jako Anna, opisała sytuację w mediach społecznościowych. Do incydentu miało dojść trzeciej nocy ich pobytu, podczas tygodniowego wyjazdu.

Para mieszkała w bambusowym bungalowie położonym w spokojniejszej, ciemniejszej części resortu.


„Zobaczyłam oko przez ścianę”

Według relacji kobiety, gdy przygotowywała się do prysznica, zauważyła coś niepokojącego.

W momencie, gdy była naga, dostrzegła — jak twierdzi — oko patrzące przez szczelinę w bambusowej ścianie.

Zareagowała natychmiast, krzycząc i wzywając partnera, który w tym czasie był w łazience.

Po chwili wybiegli sprawdzić, kto znajdował się na zewnątrz.


Podejrzany uciekł

Anna twierdzi, że jej partner zauważył mężczyznę ukrywającego się w pobliżu bungalowu. Według niej miał to być pracownik resortu.

Mężczyzna miał próbować się schować, a następnie uciec. Partner kobiety ruszył za nim, jednak Anna poprosiła go, by przerwał pościg ze względów bezpieczeństwa.


Obawy o nagrania

Foto: TikTok

Największy niepokój kobiety budzi możliwość, że ktoś mógł ją nagrywać.

Dodała również, że już wcześniej słyszała dziwne dźwięki w okolicy bungalowu, ale dopiero tego dnia zorientowała się, co mogło być ich przyczyną.

Para zgłosiła sprawę zarówno policji, jak i właścicielowi resortu.


Natychmiastowa decyzja

Właściciel zaproponował przeniesienie do innego bungalowu, jednak para zdecydowała się natychmiast opuścić obiekt.


Komentarz redakcji

To kolejna sytuacja, która pokazuje, jak ważne jest zwracanie uwagi na standard zakwaterowania — szczególnie w bardziej „naturalnych” konstrukcjach, takich jak bambusowe bungalowy.

Choć takie miejsca mają swój klimat, często oferują też mniejszą prywatność i słabsze zabezpieczenia.

Dla turystów kluczowe jest wybieranie sprawdzonych obiektów i reagowanie natychmiast w przypadku jakichkolwiek niepokojących sygnałów.

Tajlandia pozostaje bezpiecznym kierunkiem, ale — jak wszędzie — warto zachować czujność.

Zobacz również – Omlet za 400 bahtów na słynnym targu. Władze reagują po skardze turysty

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *