Strona główna / Kryminalne / Ponad 7 tysięcy sklepów z marihuaną zamkniętych. Tajlandia mocno dokręca śrubę

Ponad 7 tysięcy sklepów z marihuaną zamkniętych. Tajlandia mocno dokręca śrubę

Foto: crimeasia.net

BANGKOK — Tysiące neonów z liściem konopi znikają z tajskich ulic. W ciągu jednego roku działalność zakończyło ponad 7 000 sklepów z marihuaną, a rząd jasno sygnalizuje: era niemal niekontrolowanego handlu konopiami dobiega końca.

Nowe, znacznie ostrzejsze regulacje już zaczęły obowiązywać i wywracają do góry nogami rynek, który jeszcze niedawno rozwijał się w zawrotnym tempie — szczególnie w miastach turystycznych.


Rząd: to nie koniec medycznej marihuany, ale koniec wolnej amerykanki

Minister zdrowia publicznego Pattana Promphat potwierdził, że rząd zatwierdził nowy projekt rozporządzenia regulującego obrót tzw. „kontrolowanymi ziołami”, w tym marihuaną. Nowe prawo obejmuje sprzedaż, eksport, przetwarzanie oraz działalność komercyjną.

Według resortu dotychczasowe przepisy z 2016 roku kompletnie nie przystawały do rzeczywistości, jaka powstała po liberalizacji konopi. Sklepy wyrastały masowo, często bez realnej kontroli, a ich działalność zaczęła wpływać na życie lokalnych społeczności.

Rząd zapewnia jednak, że pacjenci korzystający z marihuany w celach medycznych nie zostaną odcięci od leczenia.


Lekarze zamiast sprzedawców. Konopie tylko w ściśle określonych miejscach

Nowe regulacje oznaczają radykalną zmianę modelu dystrybucji.

Marihuana ma wrócić pod ścisłą kontrolę medyczną:

  • recepty wystawiać będą lekarze,
  • wydawaniem zajmą się wyłącznie uprawnione osoby,
  • sprzedaż możliwa będzie tylko w legalnie wyznaczonych placówkach: szpitalach, aptekach, sklepach z ziołami oraz u licencjonowanych tradycyjnych uzdrowicieli.

Ministerstwo podkreśla, że Tajlandia dysponuje wystarczającą liczbą wykwalifikowanego personelu, by obsłużyć pacjentów bez zakłóceń.


Liczby, które mówią wszystko: tysiące sklepów zniknęły z rynku

Oficjalne dane pokazują skalę zmian:

  • 18 433 – liczba zarejestrowanych sklepów z marihuaną (stan na koniec 2025 r.)
  • 8 636 – licencje, które wygasły w 2025 roku
  • tylko 1 339 właścicieli (ok. 15,5%) złożyło wnioski o ich odnowienie
  • 7 297 sklepów zakończyło działalność

W praktyce oznacza to, że liczba aktywnych punktów spadła do ok. 11 136, a to dopiero początek. W 2026 roku wygasną kolejne 4 587 licencji, a w 2027 następne 5 210.


Koniec prowizorki: zapach, magazyny i personel pod lupą

Nowe prawo wprowadza również szczegółowe wymogi techniczne:

  • systemy eliminujące zapach i dym,
  • odpowiednie magazyny,
  • kontrola temperatury i wilgotności,
  • zakaz przechowywania produktów bezpośrednio na podłodze,
  • oddzielne składowanie, by uniknąć skażenia.

Każdy punkt musi też mieć co najmniej jednego certyfikowanego pracownika obecnego na miejscu w godzinach pracy.


Przejściowy okres, ale bez taryfy ulgowej

Sklepy posiadające ważne licencje mogą działać do momentu ich wygaśnięcia.

Jednak każde odnowienie — nawet złożone wcześniej — będzie oceniane według nowych, ostrych kryteriów.

To jasny sygnał: kto nie spełni wymagań, wypada z rynku.


Komentarz redakcji

Legalizacja marihuany miała być kontrolowanym eksperymentem. W praktyce przerodziła się w dziki rynek, który wymknął się spod nadzoru. Dzisiejsze zamknięcia tysięcy sklepów to nie „nagła zmiana kursu”, lecz spóźniona korekta błędu systemowego.

Najbliższe lata pokażą, czy Tajlandia rzeczywiście wróci do modelu medycznego, czy jedynie zastąpi chaos nową formą biurokracji. Jedno jest pewne: era marihuanowej wolnej amerykanki właśnie się kończy.

O przechwyceniu dostaw narkotyków pisaliśmy tutaj – Sześciu cudzoziemców zatrzymanych w Tajlandii. Zarzuty: oszustwa, handel ludźmi i narkotyki

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *