
„Mandat” za brak pasów miał kosztować 1000 bahtów
Chińska turystka ostrzegła innych podróżnych po sytuacji, która miała spotkać ją podczas przejazdu Boltem w Bangkoku. Kobieta twierdzi, że kierowca próbował wyłudzić od niej 1000 bahtów, tłumacząc to rzekomym mandatem za brak zapiętych pasów bezpieczeństwa.
Swoją historię opisała w serwisie Threads. Jak podkreśliła, wielokrotnie odwiedzała Bangkok i wcześniej nigdy nie spotkała się z podobną sytuacją.
Według jej relacji kierowca w trakcie kursu nagle zatrzymał samochód, wysiadł i udał się na tył pojazdu. Z powodu dużego ruchu kobieta nie widziała dokładnie, co robi.
Po chwili wrócił z kartką papieru i miał powiedzieć, że policja właśnie wystawiła mandat, ponieważ pasażerka nie miała zapiętych pasów. Kobieta zaznaczyła jednak, że nie widziała żadnych funkcjonariuszy policji.
Turystka odmówiła zapłaty
Według opisu kierowca miał próbować obciążyć ją kwotą 1000 bahtów za rzekomy mandat. Gdy poprosiła o pokazanie dokumentu, odmówił.
Turystka ostatecznie nie zapłaciła żadnych dodatkowych pieniędzy i bezpiecznie opuściła pojazd.
W swoim wpisie ostrzegła szczególnie kobiety podróżujące samotnie, aby zachowywały spokój i nie dawały po sobie poznać, że mogą zostać łatwo oszukane.
Do posta dołączyła także zdjęcie dokumentu, który kierowca miał przedstawiać jako mandat.
Kolejna dyskusja o bezpieczeństwie turystów
Historia szybko wywołała dyskusję w mediach społecznościowych. Część internautów uznała sytuację za próbę oszustwa wymierzoną w zagranicznych turystów.
Sprawa ponownie zwróciła uwagę na problem nieuczciwych praktyk wobec odwiedzających Bangkok, szczególnie w sytuacjach, gdy turyści nie znają lokalnych zasad lub języka.
Na ten moment nie ma informacji o oficjalnym stanowisku Bolt w tej sprawie.
Komentarz redakcji
Takie sytuacje niestety co jakiś czas pojawiają się w popularnych turystycznych miastach na całym świecie — nie tylko w Tajlandii. Najczęściej wykorzystują element zaskoczenia i próbę wywołania presji na turyście.
Warto pamiętać, że prawdziwe mandaty drogowe w Tajlandii nie wyglądają w taki sposób i nie powinny być załatwiane „na szybko” podczas kursu bez jasnej procedury. Jeśli coś budzi wątpliwości, najlepiej zachować spokój, nie płacić pod presją i skontaktować się bezpośrednio z aplikacją przewozową lub policją turystyczną.
Dla wielu osób Bangkok pozostaje bezpiecznym miastem do podróżowania, ale jak wszędzie — ostrożność i zdrowy rozsądek nadal są bardzo ważne.
Zobacz również – Kierowca „Grab” żądał dopłaty za korek. Sprawa wywołała burzę










