Strona główna / Ludzie / Tajski TikToker twierdzi, że dzięki medytacji można odwiedzić Marsa i Japonię. Internet reaguje

Tajski TikToker twierdzi, że dzięki medytacji można odwiedzić Marsa i Japonię. Internet reaguje

Foto: TikTok/@ongdum

Tajski internet po raz kolejny udowodnił, że granice wyobraźni są znacznie dalej niż granice fizyki. Tym razem burzę w mediach społecznościowych wywołał mężczyzna, który na TikToku przekonuje, że dzięki specjalnej medytacji jego obserwatorzy — w tym dzieci — potrafią opuszczać swoje ciała i podróżować po świecie… a nawet poza nim.

Autor nagrań prowadzi konto @ongdum, na którym publikuje filmy przedstawiające siebie oraz swoich „uczniów” podczas sesji określanych jako podróże poza ciałem (out-of-body travel). Według jego relacji uczestnicy mają opuszczać fizyczne ciało i postrzegać rzeczywistość za pomocą „świadomości duchowej”.


Japonia, Mount Fuji i wioska ninja

Jednym z najczęściej udostępnianych nagrań jest film z udziałem młodej dziewczynki, która siedząc w pozycji medytacyjnej — na tle przypominającym centrum handlowe — opowiada, że w rzeczywistości znajduje się w Japonii. Według jej relacji widziała górę Fuji, odwiedziła wioskę ninja i… przywołała duchy ponad dziesięciu wojowników ninja.

Dziewczynka zapewniała również, że potrafi komunikować się z japońskimi duchami, mimo że nigdy nie uczyła się języka japońskiego. W kolejnym nagraniu ta sama uczestniczka stwierdziła, że za pomocą tzw. subtelnego ciała udało jej się polecieć na Marsa. Jak dodała — było to „łatwe i bardzo zabawne”.

Zobacz rownież – Tajlandia coraz bliżej Disneylandu. Projekt zyskuje wsparcie dyplomatyczne USA


Koncert Lisy i spotkanie z Jezusem

Na tym jednak „duchowe podróże” się nie kończą. Inne dziecko występujące na profilu @ongdum opowiadało, że dzięki tej samej technice odwiedziło Chiny i uczestniczyło w koncercie Lisy — tajskiej artystki znanej z zespołu BLACKPINK.

Jeszcze większe poruszenie wywołał film z udziałem dorosłego cudzoziemca, ubranego całkowicie na biało. Mężczyzna twierdził, że podczas medytacji przeniósł się do nieba, gdzie spotkał… Jezusa.


Internet: od memów po realne pytania

Nagrania szybko stały się viralem. W komentarzach pojawiły się setki żartów, ironicznych uwag i memów — internauci pytali m.in. „czy na Marsie potrzebny jest paszport” oraz „o godzinę powrotu z Japonii”.

Jednocześnie nie brakowało osób naprawdę zainteresowanych praktyką. Część użytkowników dopytywała, jak nauczyć się tej techniki, czy jest bezpieczna i czy każdy może wziąć w niej udział.


Twórca zabiera głos: „To eksperyment, nie sekta”

Po fali krytyki i rosnącym zainteresowaniu sprawą, właściciel konta — zidentyfikowany jako Apirat — udzielił wywiadu stacji Workpoint News, próbując wyjaśnić, o co tak naprawdę chodzi.

Apirat podkreślił, że treningi związane z podróżami poza ciałem są na etapie pilotażowym i mają charakter eksperymentu. Jak zaznaczył, dzieci biorą udział dobrowolnie, a on sam nikogo do niczego nie zmusza.

Zapewnił również, że obecnie nie pobiera żadnych opłat za udział w sesjach. Nie potrafił jednak jednoznacznie odpowiedzieć, czy w przyszłości nie pojawią się opłaty. Jednocześnie dodał, że osiąga wystarczające dochody dzięki wsparciu widzów podczas transmisji live na TikToku.


„Medytacja lepsza niż gry komputerowe”

Odpowiadając na zarzuty dotyczące udziału dzieci, Apirat stanowczo zaprzeczył, jakoby jego działalność mogła wyrządzać im krzywdę. Jego zdaniem praktykowanie medytacji jest znacznie korzystniejsze niż — jak to ujął — „wielogodzinne granie w gry komputerowe”.

Co ciekawe, podczas rozmowy z dziennikarzami odmówił zaprezentowania swojej techniki, tłumacząc, że reporterzy podchodzą do tematu z negatywnym nastawieniem, co — według niego — uniemożliwia prawidłowe doświadczenie duchowe.


Obawy o dzieci i apel o reakcję władz

Choć do tej pory nie zgłoszono żadnych przypadków fizycznych obrażeń ani strat finansowych, część internautów zaczęła wyrażać poważne obawy. Najwięcej kontrowersji budzi udział dzieci oraz potencjalny wpływ tego typu treści na ich psychikę.

W sieci pojawiły się apele, aby odpowiednie instytucje państwowe przyjrzały się sprawie i oceniły, czy działalność TikTokera nie narusza zasad ochrony dzieci oraz czy nie niesie ryzyka psychologicznego.


Duchowość, performance czy znak czasów?

Cała historia balansuje dziś gdzieś pomiędzy internetową sensacją, performansem medialnym a bardzo luźną interpretacją duchowości. Dla jednych to nieszkodliwa zabawa i przykład kreatywności TikToka, dla innych — powód do niepokoju i sygnał, jak łatwo granica między rozrywką a rzeczywistością potrafi się zatrzeć.

Jedno jest pewne: bilety na Marsa wciąż nie są dostępne w sprzedaży, ale tajski internet po raz kolejny udowodnił, że wyobraźnia nie zna granic.

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Lista kategorii

O Tajlando

Tajlando to serwis skupiony na aktualnych informacjach z Tajlandii. Pokazujemy wydarzenia, zmiany i sytuacje, które mają realne znaczenie dla osób planujących wyjazd lub będących na miejscu.
Bez idealizowania i bez zbędnych dodatków — stawiamy na fakty, kontekst i szybki przekaz. Jeśli chcesz wiedzieć, co naprawdę dzieje się w Tajlandii, jesteś w dobrym miejscu.