
Linie reagują na kryzys paliwowy
Thai Airways ogłosiło niemal dwukrotne podwyżki opłat paliwowych na lotach międzynarodowych. Powodem jest gwałtowny wzrost cen paliwa lotniczego, związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Według danych ceny ropy wzrosły nawet z około 80 do ponad 240 dolarów za baryłkę, a paliwo lotnicze podąża za tym trendem. Linie lotnicze znalazły się pod ogromną presją kosztową.
Pasażerowie zapłacą znacznie więcej
Dla podróżnych oznacza to jedno — wyraźnie droższe bilety. Opłaty paliwowe wzrosną o blisko 100%, czyli praktycznie się podwoją.
Na trasach dalekodystansowych, takich jak Bangkok–Londyn czy Bangkok–Mediolan, dopłata w klasie ekonomicznej wzrośnie z około 9 990 do 19 070 bahtów. W klasie biznes ceny rosną jeszcze bardziej — nawet do ponad 35 000 bahtów.
Podwyżki obejmują także trasy regionalne i krótsze połączenia, gdzie również widać niemal podwojenie kosztów.
Kluczowa data dla pasażerów
Nowe stawki będą obowiązywać dla biletów wystawionych od 1 maja 2026 roku.
To oznacza, że osoby, które zdążą kupić bilety wcześniej, zapłacą według obecnych, niższych stawek — nawet jeśli podróż odbędzie się później.
Mniej lotów i droższe podróże
To nie jedyne zmiany. Już wcześniej Thai Airways ograniczyło liczbę lotów, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych, aby ograniczyć koszty.
Cięcia objęły m.in. kierunki takie jak Tokio, Seul, Pekin, Szanghaj, Frankfurt, Monachium czy Sztokholm.
W praktyce oznacza to mniej dostępnych połączeń i wyższe ceny dla pasażerów.
Komentarz redakcji
To moment, w którym widać, jak globalne konflikty bezpośrednio uderzają w zwykłych podróżnych. Dla wielu osób latanie przestaje być dostępne w dotychczasowej formie — szczególnie na dalszych trasach.
Linie lotnicze nie mają dużego pola manewru. Paliwo to jeden z największych kosztów operacyjnych, więc przy tak gwałtownych wzrostach podwyżki są praktycznie nieuniknione.
To może być początek większych zmian w branży lotniczej. Mniej lotów, wyższe ceny i większa selektywność podróży mogą stać się nową normą, jeśli sytuacja na rynku energii się nie ustabilizuje.










