Strona główna / Turystyka / Tajlandia traci dystans do Wietnamu. Ekonomiści ostrzegają

Tajlandia traci dystans do Wietnamu. Ekonomiści ostrzegają

Tajlandia może w ciągu dwóch lat zostać dogoniona gospodarczo przez Wietnam – ostrzegają dwaj ekonomiści. Ich zdaniem bez głębokich reform strukturalnych kraj może stracić pozycję jednej z wiodących gospodarek regionu.


PKB Wietnamu szybko zbliża się do Tajlandii

Niezależny ekonomista Aat Pisanwanich wskazuje, że tajskie PKB wynosi obecnie około 500 mld dolarów, podczas gdy Wietnam przekroczył już poziom 400 mld dolarów. Różnica systematycznie się zmniejsza.

Wietnam wyprzedza Tajlandię także pod względem:

  • wartości eksportu,
  • napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI),
  • dynamiki wzrostu gospodarczego.

Wietnam liczy około 100 milionów mieszkańców, podczas gdy Tajlandia – 66 milionów, co daje Hanoi większy potencjał rynku wewnętrznego i siły roboczej.


Edukacja i korupcja – słabe punkty Tajlandii

Według ekonomistów kluczowe problemy Tajlandii to jakość edukacji oraz wysoki poziom korupcji.

W rankingach jakości edukacji Tajlandia zajmuje dopiero 8. miejsce w ASEAN – za Singapurem, Brunei, Wietnamem, Filipinami, Indonezją, Malezją, a nawet Laosem.

Z kolei Transparency International klasyfikuje Tajlandię na 116. miejscu pod względem poziomu korupcji. To spadek w porównaniu z poprzednim rokiem i wynik gorszy niż w przypadku Wietnamu, Indonezji czy Laosu.

Ekonomiści podkreślają, że bez zdecydowanej walki z korupcją oraz reformy administracji publicznej trudno będzie odbudować zaufanie inwestorów.


„Chory człowiek Azji”?

Zdaniem Aata Pisanwanicha Tajlandia od lat zmaga się z przewlekłymi problemami strukturalnymi:

  • niestabilnością polityczną,
  • krótkotrwałością rządów,
  • nominacjami politycznymi zamiast merytorycznych,
  • populistyczną polityką gospodarczą.

W efekcie kraj bywa określany mianem „chorego człowieka Azji”.

Podczas gdy w 1997 roku Tajlandia nie miała realnej konkurencji jako baza produkcyjna, dziś silnymi rywalami są Wietnam i Indonezja, a dodatkowo tanie produkty z Chin zalewają lokalny rynek.


Starzejące się społeczeństwo i malejąca konkurencyjność

Tajlandia jest społeczeństwem starzejącym się – około 13 milionów mieszkańców to osoby w wieku senioralnym. Spadająca liczba urodzeń ogranicza wielkość siły roboczej i osłabia konsumpcję wewnętrzną.

Tymczasem – jak podkreślają eksperci – partie polityczne wciąż skupiają się na:

  • dopłatach i programach wsparcia,
  • gwarancjach cen produktów rolnych,
  • subsydiach i transferach socjalnych,

zamiast inwestować w technologie, innowacje i realne zwiększanie konkurencyjności gospodarki.


Wietnam reformuje administrację i sektor rolny

Wietnam konsekwentnie:

  • reformuje administrację publiczną,
  • ogranicza wydatki państwowe,
  • poprawia efektywność sektora rolnego,
  • prowadzi kampanie antykorupcyjne.

Ekonomiści wskazują, że to właśnie zdecydowana walka z korupcją była fundamentem wzrostu takich krajów jak Korea Południowa, Chiny czy sam Wietnam.


Niewykorzystany potencjał infrastrukturalny

Tajlandia realizuje projekt Eastern Economic Corridor, jednak zainteresowanie inwestorów pozostaje umiarkowane. Wskazuje się m.in. na:

  • niedokończone połączenie koleją dużych prędkości między trzema lotniskami,
  • niższą przepustowość portu Laem Chabang w porównaniu z portami w Malezji i Singapurze.

Zdaniem ekspertów kampanie wyborcze koncentrują się na krótkoterminowych obietnicach, a nie na rozwiązywaniu głębokich problemów strukturalnych.


Ostrzeżenie na najbliższe lata

Ekonomiści alarmują, że jeśli Tajlandia nie przeprowadzi równoległych działań – stymulacji gospodarki oraz reform strukturalnych – może spaść na ostatnie miejsce wśród pięciu rozwijających się gospodarek ASEAN.

Kluczowe obszary wymagające pilnych zmian to:

  • reforma edukacji,
  • walka z korupcją,
  • profesjonalizacja administracji,
  • inwestycje w technologie i innowacje,
  • zwiększenie konkurencyjności eksportu i rolnictwa.

Komentarz redakcji

Porównanie z Wietnamem staje się dla Tajlandii coraz bardziej niewygodne. Jeszcze kilkanaście lat temu różnice były wyraźne na korzyść Bangkoku. Dziś to Hanoi przyciąga więcej inwestorów i poprawia wskaźniki konkurencyjności.

Pytanie nie brzmi już, czy Wietnam dogoni Tajlandię – lecz kiedy to nastąpi i czy Bangkok będzie w stanie odwrócić ten trend.

Jeśli reformy pozostaną w sferze deklaracji, a polityka nadal będzie opierać się głównie na krótkoterminowych programach socjalnych, dystans może się zamknąć szybciej, niż wielu się spodziewa.

Zobacz również – Wybory w Tajlandii i reakcja rynków finansowych

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *